SEKCJE KLUBU - KARATE KYOKUSHIN



http://www.karate.kolobrzeg.pl/uploads/images/slowoKYOKUSHINKAI.gifMasutatsu Oyama najwybitniejszy karateka minionego stulecia twierdził, że karate to "sztuka i filozofia walki", która rozwinęła się na przestrzeni wieków. W naszym kręgu kulturowym pojęcie sztuki kojarzy się z muzyką, malarstwem, rzeźbą - w Japonii również z karate, judo, akido, kendo lub ikebaną. Te dyscypliny sztuki łączy ze sobą idea perfekcji i pełnego wewnętrznego zaangażowania. Karate oprócz wzmocnienia ciała uczy opanowania i poczucia wewnętrznego spokoju, jest sposobem doskonalenia własnego charakteru. Prawdziwe karate można praktykować przez całe życie doświadczając wciąż nowych doznań wewnętrznych wynikających z osadzenia tej sztuki w głębokiej duchowej tradycji oraz podłożu przejawiającym się w medytacji, dyscyplinie, ceremonii i etykiecie dojo.

Masutatsu Oyama urodził się 27 lipca 1923 r. w wiosce w południowej Korei jako Young-I-Choi. Dwa lata później rodzice wysłali go do siostry do Mandżurii. Tu zainteresował się sztuką Osiemnastu rąk- formą chińskiego Kempo. Do Korei powrócił w wieku w wieku lat 12. W 1938 r. rozpoczął naukę w Szkole Lotniczej w Tokio. W wieku 17 lat miał już 2,a w wieku 22- 4 dan w judo. Przed skończeniem dwudziestego roku życia zdobył 4 dan w karate. Następną sztuką walki jaką się zainteresował było Karate Goju-ryu, którego uczył się u koreańskiego mistrza, członka sekty Zen- So Nei Chu. Za jego sprawą odkrywa tajniki filozofii Zen. W 1946 r. Masutatsu Oyama rozpoczął studia na wydziale wychowania fizycznego Uniwersytetu Waseda. Wkrótce decyduje się na wzięcie udziału w Mistrzostwach Japonii w Karate i zdobywa mistrzostwo.

W 1948 ma miejsce tragiczny wypadek. Podczas bójki zaatakowany Oyama zabija przeciwnika jednym ciosem. Za radą mistrza So Nei Chu postanawia opuścić cywilizację na jakiś czas i udaje się w góry. "Mój dzień zaczynał się o czwartej rano. Gdy tylko się obudziłem, biegałem do najbliższego potoku, by się umyć w zimnej wodzie. Po śniadaniu, które składało się z porcji ryżu i ziarenek grochu, czytałem aż do południa. Trening rozpoczynałem po południu. Uderzałem w drzewa oplecione w winorośla technikami ręcznymi seiken, nukite, shuto oraz nożnymi. Przez cały ten osiemnastomiesięczny okres nie było dnia bym odpoczywał. Wieczorami siadałem przed ścianą mojego szałasu, na której narysowany był okrąg i wpatrywałem się w niego. To było moje ćwiczenie koncentracji i uwalnianie rozumu od myśli oraz z niczym nie związanych pomysłów. Z czasem zmieniłem jednak metodę ćwiczenia umysłu. Moim wyzwaniem stała się skała. Pozbierałem kamienie, które odpowiadały mi kształtem i wielkością. Następnie usiłowałem je przełamać na pół techniką shuto. Niestety, moje próby były bezskuteczne. Jednak nie poddawałem się. Przez kolejne dni nadal starałem się osiągnąć zamierzony cel. Nocami przesiadywałem w swoim szałasie ze wzrokiem utkwionym w kamień, który leżał przede mną. To była moja nowa metoda ćwiczenia koncentracji. Pewnego razu, gdy była pełnia księżyca, coś się we mnie poruszyło. Oto poczułem w sobie moc, która dała mi wiarę w rozbicie leżącego tuż obok głazu. Uklęknąłem i zastosowałem technikę shuto. Kamień rozpadł się na dwie równe części. Zrobiłem to! Od tamtej pory codziennie rozbijałem dłonią wiele kamieni. Gdy opuszczałem leśną pustelnię, wkoło szałasu było pełno porozbijanych głazów."


Wkrótce po powrocie z gór Oyama zdecydował się na Test hyakushin-kumite ("stu walczących ludzi"). Wybrał ten test za sprawą przyjaźni z judoką- Mashiko Kimurą który jako jedyny przeszedł test Hyakushin-nage ("stu ludzi wykonujących rzuty"). Jako przeciwników wybrał swoich najlepszych uczniów. Jedna walka miała trwać 2 min. Po przejściu kolejki Oyama powtarzał walki aż odbył ich 100. Aby dotrzeć do granicy możliwości powtarzał test przez kolejne 2 dni, odbywając w sumie 300 walk. Robił tylko krótkie przerwy co 20 walk, a sen ograniczył do minimum. Chciał przedłużyć test do 4 dni, ale zabrakło mu przeciwników, gdyż walki odbywały się w pełnym kontakcie i bez ochraniaczy. Wielu z jego uczniów stanęło do walki tylko raz z powodu odniesionych kontuzji.

W 1952 Masutatsu wyjechał do USA chcąc popularyzować swoje karate, które nazwał "ekstremum prawdy" - Kyokushin. To tu New York Times nazwał go Boską Ręką. W 1954 powrócił do Japonii i założył swoje pierwsze dojo. 1 października 1963 r. powstaje Międzynarodowa Organizacja Karate Kyokushinkai z centralnym Dojo Honbu w Tokio. Ponad 20 uczniów zdobywa czarne pasy. W rok później organizacja zostaje oficjalnie uznana na świecie. E Sato, były premier Japonii, laureat nagrody Nobla otrzymuje tytuł Kaicho ( prezydenta ), M. Oyama zostaje Kancho (dyrektor) Kokushinkai - kan. W roku 1974 Kancho Oyama otrzymuje 9 dan z rąk Międzynarodowej Organizacji Kyokushinkai. W listopadzie 1993 r. Ostatni Samuraj przybył do Polski na odbywający się w Katowicach Puchar Europy w Kyokushin Karate Oyama Cup. To była jego ostatnia podróż zagraniczna- Masutatsu Oyama zmarł 26 kwietnia 1994 r. na raka płuc. Miał 71 lat i posiadał ostatni stopień - 10 dan.

Masutatsu Oyama uważał, że wszystko w karate opiera się na ciężkiej pracy nad sobą i nie ma tu miejsca na żaden mistycyzm. Przykładał jednocześnie ogromną wagę do kultury osobistej.

Mawiał:
"Należy być silnym jak lew, a zarazem szlachetnym jak kwiat. Poprzez trening można dotrzeć do bram niebios."
"Moje motto brzmi: sztuki walki zaczynają się i kończą na uprzejmości, a maniery muszą być nienaganne."
"Prawdziwymi zwyciezcami są ci którzy zwycięzają w pojedynkach dnia codziennego."
"Jeśli nie pokonasz swojej tendencji do poddawania się zbyt szybko, twoje życie będzie prowadzić donikąd."
"Wszystkie egoistyczne żądze powinny zostać spalone w łagodzących płomieniach ciężkiego treningu."
"Nie jest ważna przegrana czy wygrana, ale doskonalenie samego siebie."
"Ten, kto pokonuje innych, jest silny. Ten, kto pokonuje siebie, jest potężny."
"Przyjaciel zawsze cię może zdradzić, stary wróg nigdy cię nie zawiedzie."
"Kto nie dąży do rzeczy niemożliwych nigdy ich nie osiągnie."
"Trenuj tak, abyś mógł przyjąć każdy cios, atakuj tak, abyś nie musiał przyjąć następnego."
"Ból nie istnieje, to tylko samoobrona naszego umysłu."

"Gdy nie dajesz rady, a walczysz dalej... zaczyna się Kyokushin"




design: Grzegorz Kudyk